Kolorowo mi

Obiecałam fotkę napek, więc jest. Na razie tylko 5 kolorów, ale kiedyś będzie więcej.


Kilka informacji technicznych.
Mam porównanie z polskimi napami i obydwa typy mają swoje wady i zalety. Polskie napy łatwiej się nabija. Obydwie końcówki (cup + stud lub cup + socket) po połączeniu trzymają się, co ułatwia przeniesienie pieluszki do napownicy a nawet umożliwia przeszycie na maszynie pieluszki, a dopiero później sprasowanie napek. Tego nie można wykonać z pieluchowymi napami, końcówki nie trzymają się siebie przed sprasowaniem. Łatwiej też zepsuć napkę pieluchową podczas prasowania w prasce (napownicy). Minimalne przesuniecie praski, krzywo sprasuje bolec, a  to już całkiem uniemożliwia zapięcie nap. Polską napę trudno zepsuć podczas nabijania tak, aby nie nadawała się do zapinania. Druga sprawa - zapinanie. Napy polskie trudniej się zapina, trudniej trafić jedną w drugą. Te pieluchowe bardzo dobrze pracują podczas zapinania. Natomiast niektóre egzemplarze, nie wiem od czego to zależy ciężko odpiąć. Co stwarza ryzyko uszkodzenia materiału, gdyż trzeba silnie ciągnąć. Dlatego podczas nabijania trzeba uważać, aby przypadkiem nie popełnić dziurki w złym miejscu lub nie wyciąć za dużej.

U mnie w ogólnym rozrachunku lepiej wypadają napy pieluchowe. Głównie za sprawą walorów estetycznych i typowego przeznaczenia. Poza tym jest większy wybór kolorów i pomimo tego, iż trzeba je sprowadzać zza granicy to są łatwiej dostępne.

0 komentarze:

Prześlij komentarz